NETTG.PL > Analizy i Komentarze > Klęska amatorów geotermii
Klęska amatorów geotermii
Adam Maksymowicz
24.01.2009 10:52
Dwóch profesorów
Ostatnio dwóch krakowskich profesorów od maszyn i urządzeń technicznych oraz metalurgii postanowiło spróbować swoich sił w projektowaniu głębokich otworów geotermalnych wierconych w okolicy Torunia. Od dawna przygotowywali się do tej roli. Prowadzili na dużą skalę kampanie medialne, które spowodowały, że obaj uzyskali akceptację społeczną, jako eksperci i najwybitniejsi przedstawiciele nauk z zakresu geologii, hydrogeologii, a szczególnie geotermii. W tej ostatniej zaczęli nawet publikować swoje przemyślenia „naukowe”. W prasie codziennej - nie w żadnych specjalistycznych periodykach - drukowano całe szpalty ich ustaleń i pomysłów, które miały rozwiązać wszystkie polskie problemy energetyczne.
Zasoby geotermalne Polski według tych materiałów miały 150-krotnie przekraczać nasze roczne zapotrzebowanie na energię. Jedynym zawodowym elementem tych niezwykłych propozycji było powoływanie się na znajomość i poparcie jednego z nieżyjących już profesorów geologii poszukiwawczej. Czytelnicy tych „rewelacji” byli zachwyceni. Niektórzy politycy chcąc zagospodarować ruch społeczny powstający na bazie geotermicznego entuzjazmu bezkrytycznie wsparli go swoim autorytetem.
Mniemanologia geotermalna
Pod koniec zeszłego roku, dwaj profesorowie „mniemanologii geotermalnej” osiągnęli szczyty powodzenia, poparcia i uznania postanowili przystąpić do kolejnego etapu. Wbrew wszelkim materiałom, dowodom i opracowaniom doszli do wniosku, że w okolicy Torunia na głębokości ok. 3 km znajdują się prawie nieograniczone zasoby gorących wód termalnych. Nie brano pod uwagę, że w pobliskim Ciechocinku tego rodzaju wody podziemne mają temperaturę tylko ok. 36 st. C, że mapy hydrogeologiczne nie wykazują tam żadnych zasobów wód podziemnych.
Mimo tego uznano, że ich wydobycie na powierzchnię wymaga odwiercenia tylko dwóch takich samych otworów położonych w odległości ok. 2 km od siebie. Jednym z nich miała być tłoczona woda chłodna, która po przepływie przez warstwę wodonośną miała na tej głębokości się ogrzewać do temperatury ok. 100 st. C i po wypompowaniu na powierzchnię drugim otworem miała być wykorzystana do ogrzewania pomieszczeń, basenów i zasilania lokalnej elektrowni o mocy ok. 20 MW.
Tego rodzaju pomysły i projekty spotkały się z krytycznymi uwagami zawodowych specjalistów dowodzących swoich racji na podstawie między innymi obszernych materiałów zgromadzonych w Państwowym Instytucie Geologicznym w Warszawie. Dwaj profesorowie wszystko ignorowali sugerując osobistą do nich niechęć zawodowych konkurentów.
Prywatny inwestor
Co najdziwniejsze, znalazł się prywatny inwestor, który całkowicie zaufał obu bardzo popularnym profesorom. Postanowił zrealizować ich dotąd abstrakcyjne zamiary. Przeszkodą były jednak stosunkowo wysokie koszty pierwszego otworu w granicach ok. 30 milionów złotych. Wobec niezbitej pewności sukcesu postanowiono, że koszty częściowo zostaną spłacone przez uzyskane efekty.
Kłopotami organizacyjnymi jakie napotkał inwestor ze strony rządu, który odmówił dofinansowania badań z Funduszu Ochrony Środowiska oraz zabronił organizowania publicznej składki na ten cel wiele się nie przejmowano. Efekty planowanego wiercenia miały wszystko zwrócić z nawiązką. Mając takie przekonanie przystąpiono dzieła.
Otwór TG-1
W odległości ok. 10 km od Torunia, nad brzegiem Wisły, w pobliżu obiektów inwestora usytuowano pierwszy otwór o sygnaturze TG-1. Na początku września 2008 roku znana podkarpacka firma naftowa rozpoczęła intensywne prace wiertnicze. Już w listopadzie osiągnięto pierwsze efekty zapowiadające pełne powodzenie prowadzonych robót wiertniczych. Na głębokości ok. 2350 metrów w szczelinowatych piaskowcach osiągnięto wydajność wody rzędu kilkuset metrów sześciennych na godzinę o temperaturze ok. 50 - 60 st. C. Miała to być zapowiedź dojścia do kilkaset metrów niżej zalegających poziomów wodonośnych, z których miano uzyskać podobne wydajności, jednakże o znacznie wyższej temperaturze.
Od tego czasu w mediach, na stronach internetowych inwestora i wykonawcy brak informacji na ten temat. Przypuszcza się, że otwór osiągnął już planowaną głębokość, na której temperatura wody była ok. 100ºC, lecz jej dopływ do otworu okazał się minimalny. Jedną z podstawowych przyczyn tego stanu rzeczy były niskie właściwości filtracyjne skał wapiennych, z których projektowano uzyskać wszystkie zapowiadane wcześniej efekty. Po prostu - skały wapienne przewodzą znaczne ilości wody wtedy, kiedy wcześniej zalegały blisko powierzchni ziemi i były poddane procesom skrasowienia. W wyniku tego procesu w miękkich wapiennych skałach powstają liczne kanały, kominy, jaskinie i korytarze prowadząc znaczne ilości wody. Te akurat skały od milionów lat zalegają na dużych głębokościach i prawdopodobnie nie rozwinęły się w nich zjawiska krasowe, konieczne dla przepływu wód podziemnych. Natomiast w zbitych i masywnych skałach wapiennych można natrafić tylko na niemające praktycznego znaczenia silnie zasolone reliktowe i łatwo zczerpywalne wody podziemne. W tej sytuacji dalsze zabiegi techniczne zwiększenia dopływu nie mogą przynieść pozytywnego rezultatu.
Klęska
Wszystko wskazuje, że dwaj profesorowie z dziedziny mechaniki i metalurgii a jednocześnie amatorzy geotermii, ponieśli klęskę. Przede wszystkim nie osiągnęli oni wystarczającej wydajności wody o temperaturze ok. 100ºC, co uniemożliwia realizację podstawowego celu, dla którego projektowane było wiercenie otworu o nazwie TG-1. Wyżej położony wydajny poziom wodonośny nie spełnia wymaganych założeń, gdyż na zasadzie odwrotności zasobny jest w wodę, lecz o stosunkowo niewysokiej temperaturze. Oczywiście i ta temperatura daje szerokie możliwości dla wykorzystania nawierconych wód do ogrzewania pobliskich obiektów, budowania basenów balneologicznych itp. Wszystko to jednak ma tę wadę, że zwrot zainwestowanych funduszy w wiercenie następuje dopiero po dziesiątkach lat funkcjonowania całej aparatury. Jeżeli chodzi o klęskę profesorów, to być może jest ona tylko medialna i prestiżowa, gdyż koszty nieudanego wiercenia poniesie nieostrożny inwestor.
W całej tej historii na niewątpliwe uznanie zasługuje talent obu profesorów, którzy będąc amatorami nauk geologicznych potrafili pozyskać nie tylko znanego inwestora, ale przekonać do swoich racji także wytrawnych specjalistów z przedsiębiorstwa naftowego, które wierciło ten otwór. Czy firma ta dostanie za te prace pieniądze, czas pokaże.
Komentarze (957)
09.01.2010, g. 19:55
Dodał: ~atech-Ontario
Zapomnialem dodac, ze kosciol w Oakville, gdzie znalazla przystan Rodzina Radia Maryja po wywaleniu jej z wielkim hukiem z Toronto, to mikroskopijny kosciolek, bylem tam kilka razy, przypomina polski wiejski kosciolek, wiecej jak 100 osob nie wejdzie....
09.01.2010, g. 19:45
Dodał: ~atech-Ontario
W Toruniu czytaja pilnie nasza witryne, czego dowodem sa ostatnie 24 godziny, do sprawozdan radiowych i internetowych Radia Maryja naleza sie male sprostowania:
1. Z pelnym szacunkiem dla ks. Rakieja, proboszcza niewielkiego kosciola w Scarbotough, to ta dzielnica jest najgorszym rejonem Toronto, tam jest najwiecej morderstw jako efekt porachunkow gangow narkotykowych. Generalnie Polonia sie tam nie osiedla, to raczej miejsce dla prostytutek, alfonsow, pedalow...etc. Do liczacych sie skupisk polonijnych w Wielkim Toronto, takich jak: parafie sw. Kazimierza ( 10,000 rodzin ) w Toronto, parafia p.w. sw. Maksymiliana Kolbe ( 15,000 rodzin ) w Mississauga, nowo powstala parafia sw. Eugeniusz w Brampton ( 10,000 rodzin, docelowo 30,000 rodzin.... Do tych reprezentacyjnych parafii polonijnych ojczulkowie z Torunia nie maja wstepu.....
2. Rodzina Radia Maryja wcale nie powstala w Oakville ( to mniej wiecej tak sie ma do Toronto, jak Zyrardow do Warszawy....), tylko zostala wypieprzona z Toronto, i w Oakville przygarnal ja, bedacy w wieku emerytalnym, ks. Chmurzynski....Oczywiscie to pracuje w ten sposob, proboszcz-staruszek pozwala uszczknac cos Toruniowi w swojej parafii, w zamian dostaje od Torunia jakas dole, znajac chciwosc torunskich cwaniakow, jest to dola niewielka....
3. Nasze uwagi o legalnosci zbiorek RM w Ameryce zrobily piorunujace wrazenie, teraz pani Iwona Zawadowska, to taka Roza Luksemburg Radia Maryja w Ontario, no wiec pani Iwona twierdzi, ze zbiorki w Kanadzie na kosciol w Toruniu ( ?????) sa legalne (!!!!???) a nawet moga byc odliczane od podatku....Taka mozliwosc prawna istnieje, ale z wypowiedzi pani Iwony wynika, ze Rodzina Radia Maryja w Oakville jest dopiero w poczatkowym procesie zalatwiania procedury, nie podanao, czy organizacja zostala zarejestrowana w odpowiednim ministerstwie prowincyjnym, nie podano rowniez tkzw, charity number korporacji niedochodowej, ani nie podano, ze taki numer istnieje w posiadaniu korporacji, jaka rzekomo mialaby byc RRM w Oakville, otrzymanie tego numeru moze zajac lata, jesli w ogole sie go otrzyma....Takze wolnego, pani Iwono, rozumiem ze trzeba kryc oszustow z Torunia, ale jak pani nie ma nic w reku, prosze sie nie wyrywac.....
08.01.2010, g. 23:40
Dodał: ~Lewy Prosty
Zakonnicy chcieliby robić biznes i interesy. Zapomnieli oni o tym, że Pan Jezus powiedział, że nie można służyć Bogu i mamonie. Jeżeli, któś ze sług bożych wybiera mamonę, to skutki tego są akurat takie, jak w wierceniach geotermalnych w Toruniu i w zbiórkach pieniędzy na ten cel w Kanadzie. Tym bardziej jest to odrażające, że nachalność, szantaż moralny i wszystkie podobne chwyty są tu dozwolone i popularne.
08.01.2010, g. 18:28
Dodał: ~atech-Ontario
Nie tylko na emigracji ale w ogole....Obecna wizyta ekipy
Radia Maryja w Ameryce PLn. przyjela po raz pierwszy metode dywersyfikacji, czyli jedno Radio Maryja w trzech osobach : o. Dyrektora, o. Jacka Cydzika i o. Janeczki wystepujacych jednoczesnie w roznych miejscach....Odzew Polonii jest jednoznaczny : dziekujemy, mamy swoje spotkania oplatkowe w naszych organizacjach, na ktore to spotkania zapraszamy naszych, polonijnych ksiezy, ktozy to polonijni ksieza maja legalny status w USA /Kanadzie i pozwolenie na prace duszpasterska w swoich diecezjach....
Jak dotychczas, RM z Kanady nadalo trzy wywiady z ksiezmi : w Woodstock, St. Thomas i Oshawie, dwie pierwsze parafie sa czysto anglo-jezyczne, Polak jest proboszczem, to wszystko, parafia sw. Jadwigi w Oshawie jest parafia peryferyjna dla skupisk polonijnych w wielkim Toronto....To tak, jak by ktos pojechal do Wolomina, Pruszkowa i Rawy Ruskiej i trabil na chama, ze spotkal sie z cala Polska.....7 stycznia w czwartek, o godz. ok. godz 8:15 p.m. ( 8 stycznia 2:15 a.m. w Polsce ) nastapila wpadka w Radio Maryja: po tkzw. przegladzie polskiej prasy , czyli odczytaniu pismactwa Naszego Dziennika, spiker zapowiedzial relacje na zywo z Kanady...i nastapila...15 minutowa cisza w eterze, od czasu do czasu przerywana koledami....Wyraznie spiker byl zaskoczony i wzywal co chwile Kanade....Przy dzisiejszej technologii, z Polska kontaktujemy sie w ciagu kilku sekund, tam zaszlo cos innego, RM potrzebuje w swej nielegalnej dzialalnosci w Ameryce, poparcia polonijnych ksiezy jak kania ddzu, wylapuje od czasu do czasu duszpasterzy w wieku emerytalnym, ktorym biskup juz nic nie moze zrobic, ot , cala tajemnica....Wczorajsza rozmowa z pochodzacym ze Slaska, ks. Adamem Gabrielem, proboszczem anglojezycznej parafii Holy Angel w St. Thomas, jest tego przykladem, to byla lapanka na ksiedza, proboszcz byl kompletnie nie przygotowany do rozmowy aczkolwiek udawal milego.....Ks. Adam Gabriel, jak i cytowany dzien wczesniej, ks. Jozef Wasik, sa w wieku emerytalnym....Na ponad dwustu polonijnych ksiezy zakonnych i diecezjalnych poslugujacych Polonii w poludniowym Ontario wychwycenie w lapance 3-4 emerytow to zalosny wynik......
A prawda jest inna....Dowiedzielismy sie od studentki York
Yniversity, ktora , przez powiazania rodzinne, spotyka sie zawsze z o. Dyrektorem w Ontario i sluzy jako przewodnik, ze....nasi wizytorzy z Torunia rozpuszczaja nastepujace informacje...: Ludzie, dawajcie nam pieniadze, my ratujemy Polske i budujemy wielkie dziela, jak bedziecie skladac dotacje tutaj, to pojdzie to i tak na odszkodowania za seksualne molestowanie nieletnich....
Good morning America, wake up !!!
02.01.2010, g. 17:16
Dodał: ~Lewy Prosty
No cóż! Trzeba będzie zwijać geotermalny interes na emigracji. Jest to bardzo przykre, że dojdzie do tego przy pomocy kajdanek, policji, wyroków itp. Geotermalna zarozumiałość pchnęła fanów do złamania amerykańskiego prawa. W Polsce jakby wszystko OK, ale darowane przez "moherowe berety" miliony złotych wyrzucono w dosłowne błoto. Nikt nie zamierza z tego powodu powiedzieć "mea culpa". Cała toruńska geotermia, jest ostrzeżeniem przed wątpliwymi interesami prowadzonymi pod firmą Kościoła, zakonu i parafii. Instytucje te nie zostały powołane do tego celu i od biznesu powinne trzymać się z daleka. Nie mówiąc już o tak specyficznym, bardzo mało znanym przedsięwzięciu, jak geotermia. Nikt z tych decydentów nie zajmował sie nią serio od strony technicznej, naukowej i organizacyjnej. Natomiast w Toruniu postawiono na propagandę sukcesu. Pozazdroszczono efektów Edwardowi Gierkowi. Teraz cała ta propaganda kończy się tak samo. Wódz, a za wodzem nic, a za wodzem pic.
02.01.2010, g. 5:25
Dodał: ~atech-Ontario
W Ameryce zbiorki ojca Rydzyka sa przeprowadzane nielegalnie, wystarczy jeden telefon do biura immigracyjnego a szanowny ojczulek laduje w pierdlu , potem zakuty w kajdanki odstawiony na lotnisko....To powinno wygladac tak:
1. Ojczulko wystepuje do wladz immigracyjnych USA i Kanady o pozwolenie dla siebie i ( lub) fundacji na zbieranie funduszy w okreslonym celu, i , po jego otrzymaniu:
2. Ojczulko powinien otrzymac zgode od ordynariuszy wszystkich diecezji, gdzie zbiera pieniazki. USA i Kanada to nie poganska dzicz, tam sa diecezjie ustanowione przez paiezy i tylko te diecezje moga wydac zgode na zbieranie pieniedzy w imieniu Kosciola Rzymsko-Katolickiego, i :
3. Po spelnieniu wymagan 1,2, ojczulko powinien przeslac sprawozdanie finasowe do wladz amerykanskich i odpowiednio kanadyjskich, oplacic podatki, e.t.c. W rozliczeniu powinno byc wyraznie wyszczegolnione: komisyjne zbieranie pieniazkow, odpowiednie podpisy i informacje, dokladne wyszczegolnienie celow zbiorki zgodnie ze statutem fundacji ale i przede wszystkim z prawem korporacyjnym USA i Kanady. Takiego czegos ojczulko Rydzunio nie zrobil i dlatego nalezy mu sie pierdel....
4. Zadna z Rodzin Radia Maryja w Ameryce badz w Kanadzie nie jest korporacyjna organizacja, owszem, sluchacze za oceanem moga wysylac pieniazki bezposrednio do Torunia, ale zbiorek w Ameryce Pln, ojczulko Rydzunio, majacy za oceanem status li tylko wizytora, przeprowadzac nie moze, za to nalezy sie pierdel....Zadnych z powyzszych niezbednych formalnosci ojczulko Rydzunio nie dopelnil, a wiec jego miejsce jest w pierdlu..... i tak dla niego za komfortowo! Prosze zwrocic uwage, ze od tych zbiorek od samego poczatku zdystansowali sie polonijni ksieza.....
....................................................................................................
Ze 40 milionow Polakow nie moze sobie poradzic z terrorysta z Torunia ? Al Capone tez umykal kilkadziesiat lat, w koncu za podatki poszedl do pierdla.....Biura IMMIGRATION w USA i Kanadzie , ich telefony, faxy, e-maile, to bardzo latwo znalezc w internecie, program w USA i Kanadzie podaje samo Radio Maryja, prosze zwrocic uwage, ze ojczulko odprawia msze sw. w jakims peryferyjnym kosciele w USA/Kanadzie, ale szmal zbiera w prywatnych restauracjach, ktore to nazwy, miejsca, adresy i czas trzeba podac odpowiednio oficerom biur immigracyjnych, to mozna swobodnie zrobic tak z Polski , jak i z kazdego punktu kuli ziemskiej.....Zamiast gardlowac o szkodliwosci tego torunskiego gada , udusmy go skutecznie i raz na zawsze.....Zobaczycie Panstwo, jak szybko przeflancuja sie polscy biskupi, oni beda twierdzic, ze pierwszy raz slysza nazwe Radia Maryja , tak samo jak i o ojcu Rydzyku, beda mowic, ze nigdy nie slyszeli....
31.12.2009, g. 19:51
Dodał: ~atech-Ontario
Autorowi, wlascicielom witryny, i wszystkim dyskutantom zycze Szczesliwego, Nowego 2010 Roku !!!! A tym, co sie wybieraja za ocean zbierac pieniadze, zyczliwie przypominam, ze bedac oficjalnie z wizyta w USA i Kanadzie , takich rzeczy robic nie wolno....Nigdy to nie bylo legalne, za takie cos oficerowie immigracyjni zakuwaja w kajdanki i wsadzaja do paki w oczekiwaniu na kare sadowa i deportacje.....Taka drobna formalnosc, wobec roznych zbiorek na cele terrorystyczne, te przepisy sa obecnie skrupulatnie przestrzegane.....A terroryzm slowny tez jest terroryzmem.....
31.12.2009, g. 10:21
Dodał: ~Lewy Prosty
Dla prof. Szyszki i dla jemu podobnych naukowców zabierających autorytatywnie głos w sprawach na, których sie nie znają będzie to dość bolesna nauczka, że trzeba pilnować swoich, a nie cudzych spraw. Polityka musi też być prowadzona sensownie, a nie tylko na krzyk, kto głośniej ten ma rację. Nie jeden nuaukowiec i polityk już sie na tym poparzył. Teraz po klęsce geotermii toruńskiej czas, aby odbudować naukowy atorytet tej dziedziny tak fatalnie strywializowany toruńskimi banałami.
30.12.2009, g. 20:37
Dodał: ~atech-Ontario
Nie wiadomo, czy sad zakonczyl przesluchiwanie prof. Szyszko, jesli to zostalo odroczone, moga byc komplikacje...Profesorowi w tym wypadku nie wolno wypowiadac sie publicznie ani kontaktowac sie z adwokatami Fundacji ( Lux Veritatis).....
30.12.2009, g. 15:33
Dodał: ~atech-Ontario
Scenariusz spotkań za oceanem jest stały: najpierw msza, później impreza opłatkowa w przyparafialnej sali lub restauracji. Na tą drugą goście muszą wykupić bilet wstępu.
- Specjalnie przyjeżdżamy z Polski, z Torunia, żeby spotkać się z wami - tak o. Rydzyk zachęcał Polonusów z Toronto w noc Bożego Narodzenia. - Gdzie karty wstępu? Spieszmy się, nie odkładajmy tego na potem, to przeszkadza organizatorom, są w napięciu. Zróbmy, żeby wszyscy cieszyli się, byli w spokoju. Mówcie państwo jedni drugim o tym spotkaniu opłatkowym. Karty wstępu w księgarni Altus i Cepelii - zachęcał. ( Prawidlowa nazwa ksiegarni: Artus, przyp. atech-Ontario)
Podczas spotkania w Toronto szefowi Radia Maryja będzie towarzyszył o. Jacek Cydzik, jeden z prowadzących audycje w toruńskiej rozgłośni. Po mszy w kościele św. Stanisława uczestnicy przejadą do restauracji, gdzie wystąpi zespół Biały Orzeł i odbędzie się aukcja obrazów. O. Rydzyk nie mówi na antenie, ile kosztują bilety wstępu na spotkanie w restauracji.
..........................................................
O wilku mowa, a wilk tuz, tuz.....Oczywiscie w programie torontonskim uderza brak ksiedza Janeczki, czyzby ks. Janeczka za bardzo sie rozgladala za innymi ksiezmi podczas samodzielnego wyskoku w sierpniu 2009 do Toronto ? A fe...,tak bez pytania, za to musi byc kara... My wiemy, gdzie i z kim spala, to sa sprawy obyczajowe i nie publikujemy, jak o. Dyrektor zazdrosny, to wie, gdzie sie pytac...
Inne

Mimo srogiej zimy zwały węgla nie maleją
Jesienią zapasy węgla polskich kopalń doszły do 6 mln ton – to tyle,...
"Gazeta Wyborcza" Poznań: Czy Gopło przeżyje odkrywkę Kruszwica i...

Tomczykiewicz: Wspólne sprawy w jednolitym...
Tomasz Tomczykiewicz o idei ustawy o aglomeracji śląskiej, opracowywanej...
- Parlamentarzyści PO apelują do...
- Posłowie PO chcą do jesieni...
- Nowelizacja Kodeksu pracy: Urlop...
- Debata w Muzeum Śl.: Trzynastu...
- Zagórowski o nagrodzie PTWP: To...
- Przegląd prasy w poniedziałek
- Górnicy emigrują do Czech?
poprzednie | następne
skomentuj
drukuj
prześlij znajomemu
