| NUMER 29/2007 | Prenumerata! papierowa | SMS | kartą kredytową |
|
|
Rydzyk z cudzego talerza Polską wstrząsa sensacja sprzed czterech lat.
O
brzasku dziennikarz śledczy czai się za klasztornym murem. Wreszcie ojciec Jan
Król, kasjer Rydzyjka, wychodzi ukradkiem z klauzury. Niesie reklamówki, w których
szeleszczą Tak oto studentki i studenci dziennikarstwa wyobrażają sobie dziennikarstwo śledcze. W rzeczywistości dziennikarz śledczy przychodzi do redakcji, rozsiada się w skórzanym fotelu, strzela sobie kawę ze śmietanką, jeśli wola, i odpala komputer. Kwadrans lub dwa (jeśli jest szczególnie pilny) studiuje archiwalne numery innych gazet lub czasopism. Z tego, co przeczytał i zrozumiał (lub nie zrozumiał), w kolejny kwadrans płodzi aferalny artykuł, który ląduje na pierwszej stronie gazety.
Zakup akcji ESPEBEPE przez związanych z Radiem Maryja i prowincją zakonu redemptorystów
ojca Jana Króla (25,43 proc.), Aleksandra Rostockiego (9,28 proc.) i Lidię
To wszystko można było przeczytać trzy i pół roku temu w „NIE” i w zeszłym tygodniu w „Gazecie Wyborczej”. Z tą różnicą, że dziennikarze „Wyborczej” opisali sprawę po łebkach, nie dokumentując niczego („NIE” np. zamieściło kopie przelewów bankowych z konta Radia Maryja na konto Polkombi i z konta Polkombi na konto PKB) i nie precyzując, w którym miejscu Rydzyjko złamało prawo. I oczywiście nie wspominając ani słowem, że sprawę znacznie wcześniej opisał tygodnik „NIE”. W ostatnich tygodniach mamy wprost wysyp sensacyjnych publikacji o nowo odkrytych aferach zaczerpniętych ze starych numerów „NIE”. Najbardziej spektakularne przykłady pasożytowania na naszej pracy: Tygodnik „NIE” kilka razy opisywał kulisy dymisji wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa (pierwszy i najważniejszy artykuł „Głupota »NIE« i desant lotniczy” zamieściliśmy w numerze 27 z 2004 r.). Mówiliśmy o prowokacji służb specjalnych, które wykończyły konstytucyjnego ministra. Po blisko dwóch latach temat podjęła „Polityka” (nr 12/2006), jako własne sensacyjne odkrycie.
Dziennik „Fakt” 24 marca 2006 r., w pięć dni po ukazaniu się w „NIE” artykułu na ten sam temat, odkrył że Teresa Michniewicz spod Augustowa oskarża weterynarza o rzucenie uroku na krowę Zuzankę, która w wyniku czarów zdechła.
Przykład innego rodzaju zapożyczeń. 1 stycznia tego roku obśmiewaliśmy w „NIE” poselską modę („Łachy w łachach”, „NIE” nr 1/2006). 26 lutego „Wprost” zamieścił publikację nie tylko opartą na tym samym pomyśle, nie tylko opisującą te same postaci, ale wręcz powtarzającą nasze sformułowania, a nawet dosłownie zdania. ![]() Autor : Andrzej Rozenek |
||
|
|
||
|
Najlepiej oglądać pod Microsoft Internet Explorer 6 / Netscape 8 / Opera 9 Wszelkie prawa zastrzeżone. |
||