www.nie.com.pl

Rydzyk na widelcu

Oszustwo podatkowe na wielką skalę, działalność niezgodna ze statutem i zakulisowe spekulacje akcjami spółki giełdowej. To nasze zarzuty wobec zakonu redemptorystów, Radia Maryja i dyrektora Tadeusza Rydzyka. Żądamy przeprowadzenia wnikliwej kontroli działalności finansowej Radia Maryja i redemptorystów. Zbadania ich geszeftów.

Sobie znanym sposobem weszliśmy w posiadanie dokumentów dotyczących niezwykłych operacji finansowych z początków tego roku. Najważniejszy z nich to zawarta 25 stycznia umowa cesji wierzytelności. Warszawska Prowincja Redemptorystów odkupiła wówczas od spółki POLKOMBI wierzytelności pieniężne, czyli weksle, dwóch osób fizycznych: Aleksandra R. i Jana Króla. Łączna wartość wierzytelności wynosi 4 392 000 zł, lecz POLKOMBI opyliło je tylko za 2 000 000.

Szmal na transakcję spłynął na konto POLKOMBI przelewem bankowym 28 stycznia 2002 r. 2 miliony żywej gotówki pochodziły z konta Radia Maryja (patrz przelew nr 1). Następnego dnia, 29 stycznia, POLKOMBI przesłało na konto Polskiego Kredyt Banku 1 866 600 zł (patrz przelew nr 2). Była to zapłata za weksle, które wcześniej sprzedano redemptorystom.
28 stycznia zarząd POLKOMBI, reprezentowany przez ówczesnego prezesa Kazimierza Woźniaka, podpisał bowiem z Polskim Kredyt Bankiem umowę cesji wierzytelności. Kupił od banku wierzytelności Aleksandra R. i Jana Króla, płacąc właśnie 1 866 600 zł.

Skomplikowane? Nie tak bardzo. Po prostu spółka POLKOMBI posłużyła za pośrednika, za co skasowała uczciwie zarobione 133 400 zł prowizji. To często stosowany chwyt, gdy właściciel szmalu chce ukryć jego pochodzenie. Przepuszcza wówczas gotówkę przez różne spółki, licząc, że nikt nie dojdzie do źródła szmalu. Nazywa się to potocznie praniem pieniędzy.
Niektórzy dodają: brudnych pieniędzy. Ale czy ktoś widział czyste?

Oto, co powiedział nam na ten temat Kazimierz Woźniak, były prezes POLKOMBI, podpisany pod umowami z PKB i redemptorystami:

– Czy pamięta pan transakcję polegającą na wykupieniu weksli prywatnych osób, a następnie odsprzedaniu ich zakonowi redemptorystów?

– Pamiętam. Ale ja już nie jestem w POLKOMBI. Szczegółów nie pamiętam.

– A kto pamięta?

– Moi finansiści z firmy, na przykład pani Kochanowicz-Mańk. Mogę podać numer telefonu.

– Czy ta transakcja była korzystna dla POLKOMBI?

– Niewątpliwie na tym zarobiliśmy. Nic więcej nie jestem dziś w stanie powiedzieć.

Proszę zwrócić uwagę na daty. POLKOMBI, które było w trudnej sytuacji finansowej, czekało na kasę od Radia Maryja. Dopiero po jej wpłynięciu nastąpił przelew na konto Polskiego Kredyt Banku. Obieg pieniądza był zatem inny, niż mogłoby to wynikać z dokumentów. Na wszelki wypadek, żeby przynajmniej na umowach daty się zgadzały, strony podpisały oświadczenie, że do umowy z 25 stycznia wkradł się błąd drukarski, bo rzeczywiście podpisano ją 28 stycznia.

Redemptoryści dali osobę prawną, a faktycznym płatnikiem było Radio Maryja ojca Rydzyka. Czego bał się ojciec dyrektor? Czemu dał zarobić pośrednikowi, zamiast samemu kupić weksle? Dwóch doradców finansowych, gdy zapoznaliśmy się z dokumentami, odmówiło nam komentarza. Mimo życzliwości bali się, że "Kościół skończy z nimi". Trzeci zgodził się powiedzieć anonimowo:

– To jest transakcja, której celem było ominięcie obowiązku podatkowego. Redemptoryści powinni zapłacić podatek od zysku, czyli różnicy między wartością weksli a ceną, za którą je kupili. Środki przeznaczone na transakcje powinni opodatkować, zanim jej dokonali, gdyż handel długami nie jest statutową działalnością zakonu zwolnioną z podatku. Mało tego, od momentu transakcji redemptoryści powinni prowadzić ewidencję podatkową.

Warszawska Prowincja Redemptorystów jest kościelną osobą prawną. Korzysta ze zwolnienia podatkowego. Dotyczy ono jednak wyłącznie działalności statutowej wymienionej w art. 17 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych. Art. 17 stanowi (uwaga, będzie ważny fragment dla kontroli skarbowej) o dochodach kościelnych osób prawnych z: niegospodarczej działalności statutowej; w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej. Zatem w przypadku działalności gospodarczej, a taką jest handel długami, redemptoryści mają psi obowiązek prowadzić księgowość. Zwolnienie podatkowe z działalności gospodarczej dotyczy wyłącznie części przeznaczonej na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwacje zabytków, prowadzenie punktów katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze (art. 17 pkt 4b ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych). Nigdzie nie ma mowy o zwolnieniu z podatku w handlu dłu-gami czy innej lichwie. Czyli, mówiąc krótko, zakon ojca Rydzyka i jego radyjko orżnęli skarb państwa na gruby szmal, o czym niniejszym donosimy właściwym organom kontroli skarbowej, prokuraturze i innym zainteresowanym.

Ile szmalu są winni redemptoryści państwu? Trudno wyliczyć. Nie wiadomo, ile takich lub podobnych transakcji przeprowadzili braciszkowie i ile z nich zostanie wykrytych. Od tego zależy też, jaką karę nałoży na nich urząd skarbowy. Mogą to być miliony złotych, ale bardziej dokuczliwa będzie dla redemptorystów konieczność prowadzenia rachunkowości takiej jak inne osoby prawne prowadzące działalność gospodarczą.

Pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Radio Maryja kupuje za 2 miliony weksle jakichś obywateli. Ustaliliśmy, że Aleksander R. jest mecenasem, a Jan Król to duchowny znany z eteru Radia Maryja i stron "Naszego Dziennika". To ojciec Jan Król, zamieszkały w Warszawie przy ulicy Karolkowej 49, czyli w siedzibie Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. To właśnie on relacjonował spotkanie Radiomaryjców z Janem Pawłem II, w październiku tego roku w Watykanie. Obydwaj panowie za szmal pożyczony od Polskiego Kredyt Banku kupili w 2000 r. znaczny pakiet akcji szczecińskiej spółki giełdowej Espebepe. Dlaczego właśnie Espebepe? Nie mamy zielonego pojęcia. Skąd zakonnik miał szmal na kupienie ponad jednej czwartej akcji giełdowej spółki? Co było podstawą do udzielenia kredytu?

– Nasz oddział popełnił w tej sprawie błąd – przyznaje proszący o anonimowość wysoki pracownik banku. – Udzielono kredytu, którego zastawem były weksle i konto w biurze maklerskim. Jednak myślę, że pożyczkobiorca mimo to musiał wykazać się posiadaniem sumy 150, a nawet 200 proc. kredytu. Takie były wówczas przepisy kredytowe w naszym banku. Bardzo się ucieszyliśmy, gdy zgłosiła się spółka POLKOMBI z propozycją wykupu wierzytelności. Wobec drastycznego spadku notowań akcji, które kupili nasi dłużnicy, straciliśmy nadzieję na odzyskanie czegokolwiek.

Faktycznie, obaj panowie wyszli na akcjach Espebepe jak Zabłocki na mydle. Kupowali je po ok. 9 zł.
Teraz kurs tej spółki waha się wokół 10 gr, a w październiku wynosił nawet 2 gr (słownie: dwa). Należy jeszcze dodać, że szczeciński holding jest na skraju bankructwa i nie zanosi się na to, że stanie się giełdowym blue chipem. Czy znaczy to, że rydzyjkowi gracze giełdowi dali dupy, czy też kupnu szczecińskiej spółki przyświecał jakiś inny cel?

Próbowaliśmy skontaktować się z panią Lidią Kochanowicz-Mańk. Robiliśmy to zawzięcie, bowiem kobieta ta zdaje się być postacią łączącą całą ciemną operację finansową Radia Maryja. W czasie gdy podpisywano dwie umowy cesji wierzytelności pani Lidia była w POLKOMBI dyrektorem generalnym zajmującym się finansami. Ta sama pani Lidia jest udziałowcem spółki Espebepe.
Posiada 5,6 proc. udziałów. Wreszcie ta sama Lidia Kochanowicz-Mańk działa w Fundacji "Nasza Przyszłość", będącej "inicjatywą ewangelizacyjną" Radia Maryja. Niestety, pani Kochanowicz-Mańk nie była uchwytna ani pod komórką, ani w Fundacji "Nasza Przyszłość", z której zostaliśmy mało grzecznie wyproszeni.

Zwróciliśmy się do dowodzącego Warszawską Prowincją Redemptorystów ojca prowincjała Zdzisława Klafki z pytaniem, jaki cel przyświecał braciszkom przy dokonywaniu tej transakcji. Tak jak się spodziewaliśmy – odpowiedź nie nadeszła.

Możemy jednak pokusić się o pewną hipotezę. Radio Maryja wzbogaciło się na akcji ratowania Stoczni Gdańskiej. Zebrane przez Rydzyka pieniądze, świadectwa udziałowe i inne kosztowności nigdy nie zostały przeznaczone na upadającą stocznię. Nie jest wykluczone, że posłużyły Rydzykowi i innym redemptorystom jako kapitał obrotowy do spekulacji giełdowych. Ponieważ nie można tego było robić oficjalnie, bez płacenia słonych podatków, w imieniu Rydzyka występowały zaufane osoby fizyczne takie jak ojciec Jan Król. To oczywiście teoria, którą da się potwierdzić jedynie w wyniku śledztwa właściwych instytucji państwowych.

Dajemy zatem organom kontrolnym na tacy jawny przypadek złamania Ordynacji podatkowej. Zobaczymy, jakie konsekwencje poniosą ci, którzy postrzegani są w Pomrocznej jako święte krowy. Dajemy również wszystkim miłośnikom i sympatykom ojca Rydzyka materiał do głębokich przemyśleń. Bo skąd niby Radio Maryja ma kasę na spekulację długami i akcjami, jak nie z Waszych darowizn?

Z pogadanki ojca dyrektora Rydzyka wygłoszonej 16 listopada przez Radio Maryja:

To jest metoda, stara metoda diabelska divide et impera, dziel i rządź; kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie; plujcie, plujcie, a zawsze coś przyschnie. To są ci propagandyści XX wieku, ci najwięksi tak robili systemów totalitarnych i tak dalej się robi. (...) Z jednej strony jest takie zapalenie wyobraźni, że te biura Radia Maryja, koła przyjaciół, tyle tych pieniędzy do Radia Maryja, że to Radio Maryja, już nie wiedzą, co robić. Są to pieniądze, ale jak czytamy w poszczególnych miejscowościach, to jest nie ze wszystkich miejscowości te pieniądze przychodzą do nas. A z niektórych jak przyjdą, z wielkiej części, to przychodzi 9 osób, 10 osób, jak już 20 z tej miejscowości, to już święto, tak że niewiele. (...) Nie ukrywam, że dowiaduję się, że w niektórych biurach, na przykład tu na ławki jeszcze z tego dla księdza z parafii, a jeszcze na utrzymanie tego biura, telefon sobie zrobią, faks, coś tam kupią i tak dalej. To już jest nadużycie. (...) To takie oskubywanie tego radia. To jest nieuczciwe.
Z jednej strony radio nie utrzyma się, świadczy też o takim jeszcze komunistycznym kombinowaniu.


POLKOMBI

Towarzystwo Transportu Kombinowanego POLKOMBI, Spółka Akcyjna. Siedziba: Warszawa, Łucka 11.
Jedna z wielu spółek, które wyłoniły się z PKP S.A. W 2001 r. osobistym doradcą prezesa POLKOMBI była Ewa Spychalska (była posłanka, była ambasador w Białorusi, niegdyś doradca prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, członek rady nadzorczej Espebepe). Częstym gościem w spółce bywał Bogusław Bagsik, doradca w spółce Variant Logistic.

ESPEBEPE

Szczecińskie PrzedsiębiorstwoBudownictwa Przemysłowego. Holding, Spółka Akcyjna. Obecny (14 listopada) kurs akcji: 0,11 zł; kurs maksymalny: 34 zł; minimum absolutne (i roczne): 0,02 zł.

Akcjonariat: Jan Król 25,43 proc. (zakonnik)
Aleksander Rostocki 9,28 proc.
Lidia Kochanowicz-Mańk 5,60 proc.
Pozostali: 59,69 proc.

Fundacja "Nasza Przyszłość"

Mieści się w Szczecinku, przy ulicy Klasztornej 16. Wydaje ogólnopolski miesięcznik "Rodzina Radia Maryja", prowadzi w Szczecinku prywatne liceum i gimnazjum, księgarnię wysyłkową, kafeterię i laboratorium fotograficzne. To właśnie ta fundacja występowała do władz Torunia z propozycją przejęcia kilkudziesięciu hektarów ziemi miejskiej na działalność wyższej szkoły założonej przez Rydzyka.


Autor : Julia Schwartz / Andrzej Rozenek
Data wydania : 48/2002
Nr kolumny : 1
www.nie.com.pl